Spory polityczne a bezpieczeństwo

W dojrzałym społeczeństwie cieszącym się przywilejami liberalnej demokracji i otwartego obywatelskiego funkcjonowania, dyskutowanie nad nawet najpoważniejszymi zmianami dotyczącymi całego państwa, jest jak najbardziej na miejscu. Dopóki wszyscy są równo reprezentowani i korzyści jednych grup społecznych nie byłyby jawnym pogwałceniem innych praw, nic nie stoi na przeszkodzie, aby nawet zmieniać Konstytucję czy inne ustawy mówiące jasno o ustroju państwa czy kompetencjach poszczególnych organów i urzędów. W chwili obecnej na całym świecie rośnie zagrożenie z tytułu różnych ataków z zewnątrz, ale także licznych akcji mających na celu osłabienie stabilności państwa od wewnątrz, czy to poprzez ataki terrorystyczne, działania separatystyczne, czy skrajną propagandę. Wzrost liczby ataków, ale także ich bezwzględność i liczba ofiar w Europie, każe sądzić, że już nigdy nie będzie w Unii Europejskiej tak spokojnie, jak na przełomie wieków, kiedy wydawało się, że nic nie będzie w stanie zachwiać bezpieczeństwem wielkich krajów zrzeszonych nie tylko w ramach Wspólnoty Europejskiej, ale także Sojuszu Północnoatlantyckiego.

Niestety ostatnie lata i bardzo chaotyczne zmiany na rynkach ekonomicznych i wśród elit politycznych, ale także samych społeczeństw czy mediów – udowodniły, że nic nie jest pewne ani stabilne. A niemożność wspólnego działania przez instytucje europejskie czy bardzo powolne i znikome reakcje NATO na oczywiste agresywne zagrania ze strony Rosji, także udowodniły, że sojusze wielkie na papierze, w rzeczywistości w ogóle nie są scementowane ani zarządzane tak, by w razie kryzysu natychmiast przystąpić do realizowania zadań, jakie postawiono przed nimi jeszcze pięćdziesiąt lat temu. To właśnie wiele dekad spędzonych w poczuciu względnego bezpieczeństwa przyczyniły się do tego, że wiele armii i procedur postępowania w wypadku agresji z zewnątrz Sojuszu, po prostu nie funkcjonuje należycie.

Dodaj komentarz