Wolność a bezpieczeństwo

Od czasu upadku PRL-u Rzeczpospolita Polska jest państwem demokratycznym, a swobody obywatelskie są dla nas wszystkich kwestią fundamentalną. Lecz nie we wszystkich krajach są one przestrzegane. Często tłumaczy się to potrzebą zwiększonego bezpieczeństwa. W istocie – kraje te często mają potężne armie i są położone w regionie zapalnym. I tutaj pojawia się pytanie – czy to na pewno jest konieczne?

Kraje, w których rządzą reżimy autorytarne często mają potężne armie. Rzecz jasna armia wymaga finansowania z budżetu. Nakłady na zbrojenia stanowią znaczną część PKB. Osobną sprawą są ograniczone swobody obywatelskie oraz częste kontrole. Obywatele są kontrolowani, a wręcz inwigilowani. Często zdarza się tak, że wybuch będący zamachem terrorystycznego staje się bezpośrednim powodem do wzmożenia kontroli. A z tym się wiąże wzmocnienie władzy, zwiększenie wydatków na armie, kontrole, cenzurowanie prasy oraz inne ograniczenia. Swoboda wypowiedzi jest również ograniczana. Czasem pojawia się pytanie, gdzie jest ta granica.

Wzmożone kontrole mogą z jednej strony zwiększać bezpieczeństwo, a z drugiej strony ograniczać wolność i stać się narzędziem kontrolowania własnych obywateli. Pytanie jakie są intencje zaostrzonych kontroli. Niekiedy kontrole wskazują na jawne łamanie praw człowieka. Niekiedy odbywa się to w sposób subtelniejszy. Co by nie mówić państwa autorytarne są bezpieczniejsze, choć nie zawsze, od państw demokratycznych. W państwach takich często panuje wręcz obsesja wyszukiwania szpiegów z zagranicy. Często jest to element kontrolowania własnych obywateli, ale rzeczywiście – jest to również element ułatwiający wytępienie tych, którzy faktycznie chcą państwu zaszkodzić. I nie chodzi tutaj wcale o uzasadnianie ograniczenia wolności – to w państwach autorytarnych jest robione doskonale. Chodzi tutaj o granice i proporcje. I o to jaki odsetek PKB, a tym samym finansów publicznych może zostać skierowany na zbrojenia.

W obliczu zagrożenia atakiem terrorystycznym rośnie wręcz chęć zaostrzenia kontroli w państwie. Pojawiają się również nierzadko nastroje nacjonalistyczne i strach przed obcymi. Wprawdzie nie każdy obcy musi być terrorystą, ale jednak. Czy strach ma uzasadnienie czy jest tylko rodzajem negatywnej emocji – trudno oceniać jeśli się nie było w takiej sytuacji. Pewne mechanizmy kontrolne są potrzebne. Wydaje się jednak, że powinny istnieć przejrzyste reguły, które mają gwarantować faktyczne bezpieczeństwo, a nie ograniczanie swobód obywatelskich. Jeżeli kontrolowani są ludzie jadący w określone miejsce to kontrole nie powinny sięgać zbyt daleko. Powinny być one w określonym punkcie. Ulice miast powinny być monitorowane w tych obszarach, w których istnieje zagrożenie. Natomiast niedopuszczalne jest monitorowanie obywateli w centrach handlowych i spisywanie ich danych na potrzeby niejasne.

Wiele zależy od intencji, choć to akurat łatwo powiedzieć. Gdzie jest ta granica? Jeżeli pod byle pretekstem policja wchodzi do naszych mieszkań bez nakazu to jest to naruszenie. Jeżeli monitorowane są obszary, w których może rzeczywiście dojść do problemów – wypadków, napadów, miejsc strategicznych to wszystko jest w porządku. Kwestia granic i tego, aby obywatele od czasu do czasu mogli patrzeć władzy na ręce.

Dodaj komentarz